Nadchodzi mięso z probówki!

Wielu z nas ma problem z jedzeniem mięsa, gdyż nie potrafi obojętnie przejść nad tym jak traktowane są zwierzęta. Kojarzy nam się to z okrucieństwem, a wiadomo, że nikt z nim nie chce być kojarzony. Co na to świat nauki? Wychodzi nam naprzeciw i wprowadza… mięso in vitro.

Cultured-Beef-01_600

Źródło: zmianynaziemi.pl

Krótka historia mięsa in vitro

Mięso in vitro to mięso wyhodowane z komórek macierzystych zwierząt, które znajdują się w mięśniach i nigdy nie było częścią żywego zwierzęcia. W związku z tym nie zawiera także krwi, ale pod mikroskopem wygląda jak zwykła tkanka.  Mięso to określane jest jako wolne od okrucieństwa i jest odzwierciedleniem mięsa otrzymywanego przez ubój. Badania nad tym produktem rozpoczęły się już w 2000 roku w Australii. W 2008 roku pojawiały się pierwsze komentarze, że opracowana technologia umożliwia już wprowadzenie mięsa na rynek, ale z powodu niewielkiego zainteresowania ze strony mass mediów, zrezygnowano z tego pomysłu.  Z kolei w 2012 roku holenderscy naukowcy obwieścili, że wyhodują mięso, które będą przerabiać na kiełbasy i hamburgery. Pierwsza prezentacja hamburgera z wyhodowanego mięsa miała miejsce w Londynie w 2013 roku, do której zużyto 20 000 pasków mięśni pozyskanych z hodowlanej tkanki. Inwestycja ta została wsparta przez anonimowego darczyńcę i opiewała na niebagatelną kwotę 250 tys. euro!

Test smaku hamburgera otrzymanego z mięsa in vitro

Przyszłość in vitro

Obecnie hodowla na masową skalę jest bardzo droga, ale wiadomo, że im bardziej będzie rozpowszechniona, tym będzie stawała się tańsza. Potencjalnie naukowcy są w stanie wyhodować każdą tkankę mięśniową stosując proces in vitro, dlatego jest to bardzo przyszłościowa technologia i możliwe, że w przyszłości będzie dominować na rynku. Aktualnie czynione są przypuszczenia, że do 2050 roku produkcja mięsa in vitro może stać się jedną z głównych technologii stosowanych do zapewnienia odpowiedniej podaży żywności dla rosnącej populacji ludności.

Produkcja na masową skalę?

Na początku tego roku profesor Mark Post  (Maastricht University) zapowiedział, że jego mięso in vitro sprowadzi wielką żywieniową rewolucję, a w ciągu 5 lat doprowadzi do wprowadzenia go na rynek i upowszechnienia w stosowaniu. Natomiast w ciągu 10 lat wyprze stosowanie mięsa z uboju. Wraz z Peterem Verstratem założyli już firmę Mosa Meat i zatrudniają ponad 20 osób pracujących nad wspomnianą technologią. Przedstawili też oni dane, że spożywanie ich mięsa przez ludzi spowoduje:

  • ograniczenie zużycia energii o 45%
  • ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 96%
  • zmniejszenie zapotrzebowania na tereny hodowlane o 99%
  • zakończenie masowej rzezi zwierząt
  • zapewnienie pożywienia dla całej populacji

Co o tym wszystkim mamy sądzić?

Myślę, że produkcja na masową skalę jest bardzo możliwa. Technologia idzie naprzód, zmieniają się także nasze poglądy co do stylu życiu. Coraz więcej osób wybiera sposób żywienia ograniczający śmierć zwierząt. Jednak nie sądzę by takie osoby chciały potem wrócić do smaku mięsa. Co do osób spożywających jego duże ilości – też pewnie będą „tradycjonalistami” i niechętnie przestawią się na „mięso z probówki”. Na pewno producenci zadbają o to by nadać temu odpowiedni status, sprawić by spożywanie tego było „modne”. Czy smak dorówna mięsu z uboju i czy ludzie zaryzykują? Pewnie dowiemy się w ciągu kilku kolejnych lat, o ile wspomniana firma nie wycofa się ze swoich zamiarów 🙂

Myślał o “Nadchodzi mięso z probówki!

  1. Smak to jedno, a drugie to pytanie, czy te rzeczy są zdrowe. Pewnie tak samo jak w przypadku GMO w tej chwili nie ma przeciwwskazań. Nie wiadomo jednak, co okaże się za 20-30 lat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *