Dlaczego nie możesz schudnąć?

Wydaje się, że odchudzanie to czysta matematyka. Jesz więcej niż spalasz – tyjesz. Jesz mniej niż spalasz – chudniesz. Jesz tyle, ile spalasz – nic się nie zmienia. W teorii wydaje się to proste, ale co wtedy, gdy jesz mniej niż spalasz i nie chudniesz? Przyczyny trzeba szukać gdzie indziej!

Dzisiaj chciałabym się przyjrzeć powodom nie dotyczącym samych błędów żywieniowych, które sprawiają, że ciężko nam zredukować masę ciała. Oczywiście zawsze warto zacząć od przyjrzenia się swojemu jadłospisowi, bo to on najczęściej ukazuje przyczynę problemu. Zakładam więc, że post ten będzie skierowany do osób, które już dawno to zrobiły, mają „wzorcowy” jadłospis i dalej nie mogą nic zdziałać z nadprogramowymi kilogramami. Wszystkie powody będą jedynie wskazówkami, a to czy Was dotyczą warto skonsultować z lekarzem i/lub dietetykiem 🙂

1) Masz spowolniony metabolizm!

Ten podpunkt co prawda jest związany z żywieniem, ale bardziej chodzi tutaj o skutek naszych działań. Dokładniej chodzi o stosowane wcześniej diety redukcyjne, eliminacyjne, głodówki itp. Każda próba ma swoje konsekwencje, a działanie na własną rękę z dietami z gazet nie do końca jest tym, co nam pomoże w trwałej redukcji masy ciała. Mimo wszystko nie jest to sytuacja nieodwracalna. Wyrównanie tempa przemiany materii jest jak najbardziej w naszym zasięgu. Wystarczy powrócić do zbilansowanego jadłospisu, uregulować pory spożywania posiłków, nie pomijać zwłaszcza śniadania, a ostatni posiłek zjadać najpóźniej 2 godziny przed snem. I oczywiście uzbroić się w cierpliwość, bo trochę to potrwa 🙂

Uwaga: Warto wybrać się do lekarza i poprosić o skierowanie na podstawowe badania krwi, aby upewnić się, że stosowanie wspomnianych diet nie wywołało żadnych poważnych konsekwencji.

2) Nie wysypiasz się!

Sen to podstawa. Nie wysypiasz się, nie masz energii, zaburzasz przemiany biochemiczne w organizmie, w tym produkcję hormonów oddziałujących między innymi na uczucie głodu. Kluczowy jest zwłaszcza kortyzol (hormon stresu), który bez naszej regeneracji nie obniża swojego poziomu i obciąża nasz organizm. Jaka jest prawidłowa długość snu? Zależy od wieku, gdyż osoby starsze potrzebują mniej snu niż osoby młode. Zalecana minimalna długość snu dla osoby dorosłej to 6-8 godzin. Nie mniej, nie więcej. Natomiast jeśli cierpisz na bezsenność, koniecznie udaj się do specjalisty!

3) Stresujesz się za dużo!

Umiarkowany stres jest stymulujący. Nikt nam nie zaleci „proszę się nie stresować”. Jednak silny stres jest już bardzo niewskazany i tutaj trzeba zacząć działać. Dlaczego? Bo silny stres sprzyja tworzeniu się nowych komórek tłuszczowych, wyostrza nasz apetyt i towarzyszy sięganiu po wysokokaloryczne przekąski. Dodatkowo wytworzony w wyniku stresu tłuszcz jest na tyle „złośliwy”, że gromadzi się zwłaszcza wokół talii. Nie jest to żadna magia, a działanie wcześniej wspomnianego kortyzolu, który bardzo lubi wpędzać nas w błędne koło (stres-jedzenie-tycie-stres)… Jak można spróbować sobie poradzić z nadmiernym stresem? Rozwiązaniem może być trening sportowy, który jest jednym z lepszych sposobów na redukowanie stresu, oczywiście jeśli nie mamy ku temu żadnych przeciwwskazań.

Uwaga: Tłuszcz zgromadzony wokół okolic talii w nadmiarze jest najbardziej niekorzystny dla naszego stanu zdrowia – może sprzyjać m.in. oporności tkanek na insulinę, cukrzycy typu II i innym chorobom metabolicznym.

4) Masz złe podejście do odchudzania!

Wymagasz od siebie za dużo, marzysz np. o figurze modelki, a Twoja genetyka mówi temu stop. Czasami są kwestie, których nie przeskoczysz. Masz np. figurę gruszki i zawsze będziesz mieć trochę więcej w biodrach. Ale to jest ok! Nie każdy musi wyglądać tak samo. A jeśli konsekwencją dojścia do wychudzonej figury jest stosowanie wyniszczających diet, nie jest to tego warte. Naprawdę! Samoakceptacja to podstawa. Pamiętaj – zdrowie w pierwszej kolejności, a świetny wygląd ma być przyjemnym „efektem ubocznym” 🙂

5) Cierpisz na niedobór witaminy D!

Witamina D to jedyna witamina, którą możemy wytworzyć poprzez przebywanie na słońcu, a mimo to większość z nas cierpi na jej niedobory. W okresie jesienno-zimowym jej suplementacja jest w zasadzie obligatoryjna. A jak ma się niedobór witaminy D do tkanki tłuszczowej? Otóż przyspiesza ona jej spalanie. Prawdopodobnie wynika to z tego, że witamina D sprzyja zmniejszeniu wydzielania kortyzolu w organizmie. Ma duże znaczenie także w kwestii produkcji testosteronu, który pozwala osiągać lepsze wyniki sportowe. Jeśli nasz organizm jest właściwie odżywiony witaminą D, wydziela mniej leptyny (hormon odpowiedzialny za uczucie sytości). Natomiast za niski poziom witaminy D zwiększa wydzielanie parathormonu oraz kalcytriolu, których nadmiar sprzyja odkładaniu się tłuszczu.

6) Masz insulinooporność!

Insulina to hormon, który ma wpływ na naszą masę ciała. Natomiast sama insulinooporność to stan, w którym nasze tkanki są oporne na działanie insuliny. Problemem jest to, że im bardziej nasze tkanki stają się oporne na działanie insuliny, tym więcej insuliny produkuje trzustka, a im jest jej więcej, tym bardziej jesteśmy narażeni na tycie. Tak w skrócie wygląda mechanizm tej choroby. Jeśli podejrzewacie ją u siebie, to koniecznie idźcie do lekarza i rozwiejcie wątpliwości!

7) Twoja tarczyca nie działa prawidłowo!

A chodzi tu zwłaszcza o niedoczynność tarczycy i chorobę Hashimoto. Choroby te przyczyniają się do powstania zaburzeń w wydzielaniu hormonów tarczycy-tyroksyny i trójjodotyroniny. Konsekwencją tego jest znaczne spowolnienie przemiany materii. A waga sobie spokojnie rośnie… Dlatego, jeśli nie badałeś/aś hormonów tarczycy, koniecznie nadrób to w najbliższym czasie! Z pomocą specjalisty spokojnie można nad tym zapanować, a niewiedza jest bardzo niebezpieczna.

Uwaga: Przeciwieństwem jest nadczynność tarczycy, podczas której masa ciała drastycznie spada!

8) Bierzesz leki, które uniemożliwiają schudnięcie!

Leki jak wiadomo mają swoje skutki uboczne. Są takie, które zdecydowanie wpływają na wzrost masy ciała. Istnieją badania potwierdzające przyrost masy ciała z lekami antydepresyjnymi, betablokerami (leki na nadciśnienie) i lekami antyhistaminowymi (środki antyalergiczne). Także antykoncepcja może wpływać na zwiększanie masy ciała. Jeśli więc podejrzewacie swoje leki, skontaktujcie się ze swoim lekarzem i omówcie możliwa zmianę leków.

9) Masz nietolerancje pokarmowe, o których nie wiesz!

Objawy chorobowe takie jak częste wzdęcia biegunki, czy trądzik mogą wskazywać na nietolerancje pokarmowe. Obecnie coraz częściej wskazuje się na związek między poziomem przeciwciał IgG,  a rozwojem otyłości. Spożywanie produktów, których nasz organizm nie toleruje zbyt dobrze, może powodować wzrost naszej masy ciała poprzez zatrzymanie wody w naszym organizmie. Dlatego, jeśli podejrzewasz u siebie jakieś nietolerancje, warto wykonać test na nietolerancję pokarmową, a później wprowadzić indywidualnie dopasowaną dietą eliminacyjną. Dla pocieszenia podpowiem, że to rozwiązanie czasowe, nie na całe życie. Po odpowiednim czasie zawsze powraca się do ograniczonych produktów 🙂

Uwaga: Jeśli jesteście zainteresowani testami zapraszam Was do swojego gabinetu lub zapytania mnie o szczegóły 🙂

10) Masz zespół policystycznych jajników!

Zwiększona masa ciała, w tym otyłość, bardzo często jest powiązana z zespołem policystycznych jajników. W dużym skrócie można stwierdzić, że jednocześnie jest ona przyczyną, jak i objawem tej choroby. Warto jednak zaznaczyć, że redukcja masy ciała ma duży wpływ na zmniejszenie dolegliwości towarzyszących zespołowi policystycznych jajników. Czynnikiem wpływającym na zwiększenie masy ciała są zaburzenia w metabolizmie węglowodanów spowodowane, jak w przypadku insuliooporności, opornością komórek organizmu na insulinę. Jeśli podejrzewacie u siebie tę chorobę koniecznie zgłoście się do lekarza!

11) Nie sprawdzasz składu masy ciała, a skupiasz się tylko na wadze!

A to błąd! Po pierwsze mięśnie, przy tej samej objętości, ważą więcej niż tłuszcz. Zatem logiczne jest, że sama masa ciała może się zwiększyć, ale gdy przyjrzymy się odpowiednim procentom, dowiemy się, że np. nastąpiła redukcja tłuszczu i wzrost masy mięśniowej – zatem jest świetnie!

Ogólnie mała masę mięśniowa może też sprzyjać wolniejszej utracie masy ciała. Mięśni spalają dla nas tłuszcz. Jeśli więcej drastycznie ograniczamy energię dostarczaną z pożywieniem, organizm w pierwszej kolejności będzie chciał „poświęcić” mięśnie (białka ciała), a dopiero potem skupi się na tkance tłuszczowej (naszych zapasach na „gorsze czasy”). Taka sytuacja może więc prowadzić do wystąpienia efektu jo-jo 🙁

12) Cierpisz na depresję!

Depresja to ciężka choroba, która często bywa pomijana. Zanim zrozumiemy, że jesteśmy chorzy, możemy latami zajadać poczucie samotności i nadmiar stresu próbując rozładować emocje i stale towarzyszące nam napięcie. Poczucie beznadziejności na pewno nie jest naszym dobrym doradcą. Depresja i nadmierna masa ciała bardzo często idą ze sobą w parze. Warto więc skorzystać z pomocy specjalisty, bo sami możemy sobie nie poradzić.

13) Okres dojrzewania masz dawno za sobą!

Im jesteśmy starsi, tym więcej tłuszczu zatrzymuje sobie nasz organizm. Po 40. roku życia rozpędza się „karuzela” związana ze spowolnieniem różnych procesów metabolicznych i zmianami w gospodarce hormonalnej, dotycząca zwłaszcza kobiet zmierzających do okresu menopauzy. Warto mieć to na uwadze i po prostu sobie trochę odpuścić. Nie wymagać od siebie efektów jak za czasów nastolatka, studenta. Taka jest nasza biologia i tego nie przeskoczymy.

14) Cierpisz na inne choroby powodujące tycie!

Przykładem może być choroba, którą już kiedyś opisywałam, a mianowicie obrzęk lipidowy. Oczywiście jest jeszcze wiele innych chorób, które wpływają na naszą masę ciała. Najważniejsze to być dobrze przebadanym, aby móc je wykluczyć.

Jeśli jednak nie jesteście na nic chorzy, to warto się przyjrzeć, czy aby na pewno nasze żywienie jest właściwe, a sport uprawiany regularnie. Ten post na pewno nie wyczerpuje tematu, ale mam nadzieję, że będzie dla Was jakąś wskazówką 🙂

Pamiętajcie! Zanim zaczniecie u siebie wyszukiwać chorób, skorzystajcie z najprostszego rozwiązania 🙂

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *