Fat shaming, czyli zejdź mi z oczu grubasie!

Na pewno kojarzycie widok osoby otyłej, która siedzi w restauracji typu fast food i spożywa w niej posiłek, a wokół widać pełno szyderczych spojrzeń, oceniających daną osobę. Może sami jesteście takimi osobami, które mają ochotę podejść i powiedzieć tej osobie, żeby przestała już jeść, bo Was to brzydzi. Wiecie jak to się nazywa? Jest to fat shaming. Przetłumaczyć to można po prostu jako  poniżanie osoby z powodu jej otyłości. Wbrew pozorom zjawisko to jest jak najbardziej aktualne.

Zastanawiam się skąd w nas ludziach taka chęć mówienia innym co mają robić, jak mają wyglądać czy jak mają żyć. Nie wierzę, że zależy nam na zdrowiu danej osoby i kierujemy się troską komentując jej wygląd czy zachowanie.  Zwłaszcza jeśli robimy to publicznie z towarzyszącym wokół śmiechem. Nurtuje mnie także to, czemu żyjemy w przekonaniu, że to osoby o tym nie wiedzą i koniecznie musimy je uświadomić jak wyglądają. Założę się, że nie raz widzieli się w lustrze i o ile mogą nie znać aktualnej masy ciała, to na pewno wiedzą jak wyglądają.

Chcesz skomentować czyjś wygląd, zacznij od siebie!

Nie trudno jest oceniać. W zasadzie robimy to każdego dnia, często mimowolnie. Jedziemy komunikacją, zatrzymujemy na chwilę na kimś wzrok, szybko oceniamy czyjąś fryzurę, strój, makijaż i lecimy wzrokiem dalej. Dzieje się to w myślach i nikomu nie szkodzi. Za chwilę o tym zapominamy. Dlaczego więc uznaliśmy, że mamy prawo ocenić czyjąś tuszę, w dodatku jeszcze na głos? Wydaję mi się, że problemem jest to, jak jesteśmy wychowywani od najmłodszych lat. Już w przedszkolu szybko się orientujemy kto jest grubszy i na głos wygłaszamy nasze opinie. Oczywiście nie do końca to rozumiemy, ale skoro mama (tata, babcia…) powiedziała, że z „Jasia taki pulpecik”, to tak musi być.

I tak rozpoczyna się fat shaming. Dorastamy, a w ciągu kolejnych lat często docinamy innym dzieciom, które są trochę grubsze, bo mamy to już zakodowane. Grubszy znaczy gorszy i koniec. Na w-f’ie przybiega ostatni? Zaraz słychać:  „A bo to grubas”, „Weź się za siebie grubasie”. Dzieci nie wiedzą, że to nikogo nie motywuje. Tak naprawdę nawet nie rozumieją, dlaczego ktoś jest grubszy, a ktoś chudszy, ale mają zakodowane, że grubszy jest „be” i trzeba to „tępić” odpowiednimi hasłami. Niestety stereotypy kiełkują bardzo szybko w głowach młodych ludzi, a młodzi w końcu dorastają i podobnie zachowują się w dorosłym życiu. Zapominają natomiast spojrzeć w lustro i ocenić kim oni się stali.

Czy otyły może być szczęśliwy?

Zapewne otyłość nikogo nie uszczęśliwia (z nielicznymi wyjątkami np. feedersami 😉 ), ale można być otyłym i szczęśliwym. Dużo zależy od tego w jakim otoczeniu rośniemy i  jakie wsparcie dawali nam nasi bliscy. Przede wszystkim należy zacząć od przyczyny otyłości. Nie każdy otyły jest otyły z własnego wyboru. Oczywiście jest masa osądów na temat otyłości. Najczęściej z otyłością kojarzą nam się od razu m.in. następujące osądy:

  • leniwi,
  • mniej pracowici,
  • nieatrakcyjni,
  • odrzucający,
  • gorsi,
  • sami sobie są winni,
  • za dużo jedzą,
  • nie powinni wychodzić z domu,
  • zajmują za dużo miejsca…

Zatem sami widzicie, że bez zdystansowania i wiary w siebie, poczucia własnej wartości, nie za łatwo jest być szczęśliwym będąc otyłym. Wróćmy jednak do powodu otyłości. Najczęściej wynika ona ze zwiększonej podaży energii w stosunku do jej wydatkowania, czyli mówiąc potocznie jemy za dużo w stosunku do tego, co spalamy. Ale nie jest to reguła. Nie wiem czy wiecie, ale otyłość to choroba. Nieważne z jakiego powodu występuje. A choroby się leczy. Z kolei leczenie to proces długotrwały, wymagający zgrania kilku czynników. Nie sztuką jest odchudzić otyłą osobę, ale sztuką jest pomóc jej poradzić sobie z przyczynami, które tę otyłość wywołały. Często bez pomocy kilku specjalistów się nie uda.

Są też przypadki, kiedy leczenie innej choroby powoduje otyłość albo kiedy sama choroba powoduje otyłość. Nie będę się nad tym rozwodzić, ale chciałam Wam napomknąć, że kiedyś napisałam post odnośnie tego, czy otyły jest zawsze otyły. Polecam Wam przeczytać, bo nasze myślenie zbyt często jest czarno-białe.

Nie znasz historii, nie komentuj!

Dlatego jak widzicie osobę otyłą, to jej nie oceniajcie. Nie wiecie czy właśnie podejmuje takie leczenie. Nie wiecie dlaczego jest otyła. Nie wiecie ile razy płakała z powodu swojego odbicia w lustrze. Ile razy podejmowała próby odchudzania, ale z za małą wiedzą i wstydem przyznania się do swojej otyłości przed specjalistą, wolała siedzieć w domu. Jeśli widzicie taką osobę, to dajcie jej wsparcie, chęć do działania. Nie demotywujcie jej swoimi negatywnymi uwagami!

Pomyślcie jakie to dla niej będzie miłe doświadczenie, gdy wreszcie ktoś na nią nie spojrzy krzywo, tylko wyciągnie rękę! Gdy ćwiczy na siłowni to przybijcie jej piątkę zamiast pokazywać palcem. Gdy je produkty typu fast food nie oceniajcie, bo nie wiecie czemu się na to zdecydowała. Gdy wychodzi z domu i odważnie kroczy przez miasto, nie zabierajcie jej tego!

Specjalista też człowiek, mylić się może!

Najgorsze jest to, że nie tylko przypadkowi ludzie oceniają osoby otyłe. Osoby z nadmierną masą ciała bardzo często unikają lekarzy, dietetyków, trenerów itd. Paradoks, nieprawdaż? A wiecie dlaczego tak jest? Bo się sparzyli. Nie zostali potraktowani profesjonalnie. Poszli do lekarza z bólem głowy, usłyszeli, że muszą schudnąć i cała wizyta kręciła się wokół tego. Oczywiście zadaniem specjalisty jest ochrona zdrowia pacjenta. Ale trzeba też mieć w sobie jakieś pokłady empatii. Ta osoba nie jest otyła od dzisiaj. Zdają sobie z tego sprawę i wyjście do kogoś to dla nich ryzyko, że znów zostaną ocenieni. Wolą więc tego uniknąć.

Moja znajoma przyszła kiedyś do lekarza z gorączką i prawdopodobnie anginą. Ma nadmierną masę ciała. Opowiedziała z czym przychodzi, na co usłyszała: „Wszystko rozumiem, tylko dlaczego taka gruba?”. Myślicie, że wyszła z gabinetu z motywacją do działania? Nie… Kilka razy zastanowiła się zanim znów musiała iść do lekarza. Wytworzył się w niej lęk. Działać zaczęła dopiero, gdy wypracowała w sobie poczucie własnej wartości. Dopinguję ją w tym i wspieram odkąd się znamy. Pomimo, że jestem specjalistą, nigdy nieproszona jej nie oceniałam. Bo uważam, że nie mam prawa nikogo oceniać, jeśli mnie o to nie prosi. Doradzanie, bez czyjegoś pytania, to też ocena.

Nie narzucajcie innym swojego świata. Będzie chciał skorzystać z waszej wiedzy, to poprosi. Zasada „nie jestem w pracy, nie wtrącam się w czyjeś życie” pomaga mi prowadzić spokojne życie towarzyskie. Nie jestem lepsza od nikogo, nikt nie jest lepszy ode mnie – właśnie taka mantra pozwala mi skupić się na swoich celach i być po prostu szczęśliwą. Porównuję się do siebie i swoich postępów, nie dążę do nierealnych ideałów.

Otyłość to choroba!

Wcześniej już to napisałam, ale podkreślę raz jeszcze. Otyłość jest chorobą. Może wynikać z pewnego zaniedbania, często braku odpowiedniej edukacji czy złych wzorców w rodzinie, ale jest chorobą i wymaga leczenia. Leczenie jest żmudne i przynosi różne efekty. Czasami nie da się podjąć takiego leczenia, bo trzeba coś wybrać (mowa o leczeniu innej choroby). Nie promuję otyłości i nikogo nie namawiam do bycia otyłym. Bardziej chciałabym uczulić wszystkich na to, by nie wtrącali się w życie innych, zwłaszcza, jeśli więcej chcą nabałaganić niż pomóc. Na co dzień wspieram pacjentów z otyłością i pomagam im obrać odpowiednią drogę leczenia, mając na uwadze ich zdrowie.

Oczywiście świetnie wiedzą, że ich dolegliwości wiążą się z nadmierną masą ciała i jak schudną, to będzie im łatwiej. Wiedzą, że muszą działać i po to do mnie przychodzą. Więc ja już im tego na siłę nie tłumaczę. Słucham ich, szukam najlepszych rozwiązań i wspieram. Tego właśnie potrzebują i to staram się im dać. Pamiętajcie też, że nie ma czegoś takiego jak dobre i złe jedzenie! Jest jedzenie, które może nie sprzyjać zdrowiu, ale nie jest to jednostkowa sprawa, a raczej całokształt żywienia i stylu życia. Dlatego taką kompleksową ocenę zostawcie dobrym specjalistom, a sami bądźcie po prostu wsparciem lub nie mieszajcie się wcale 😉

A Wy spotkaliście się kiedyś z fat shamingiem? Jeśli macie jakieś doświadczenia z dobrymi lub złymi specjalistami to też dajcie znać!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.