Fleksitarianizm – alternatywa dla wegetarianizmu?

Coraz więcej osób ogranicza mięso. Nie oznacza to jednak, że całkowicie rezygnują z produktów zwierzęcych, ale że spożywają je w mniejszych ilościach. Wegetarianami ciężko ich zatem nazwać, do wegan im daleko. Kim zatem są? Fleksitarianami! Brzmi kosmicznie? Nie przejmujcie się, zaraz zrozumiecie sens tego słowa!

Nazwa fleksitarianizm została zaczerpnięta z języka angielskiego, a dokładniej dwóch słów: flexible (elastyczny) i vegetarian (wegetarianin), co tłumaczy się jako ‚elastyczny wegetarianizm’. Polska odpowiedź na taki sposób żywienia to po prostu semiwegetarianizm, ale obecnie chyba coraz rzadziej spotykam się z tym słowem. Co to w praktyce oznacza? Sposób odżywiania, którego podstawą są warzywa i owoce oraz sporadycznie spożywanie produkty zwierzęce (np. mięso, ryby). Można więc rzec, że to taki ‚półwegetarianizm’, czy może nawet dla niektórych droga przejściowa między dietą tradycyjną a wegetariańską/wegańską.

Jak powstał fleksitarianizm?

Źródło: www.amazon.com

Pierwsze wspomnienia fleksitarianizmu pojawiły się już w połowie lat 90., jednak  w 2008 roku to Dawn Jackson Blatner i jej książka „The Flexitarian Diet: The Mostly Vegetarian Way to Lose Weight, Be Healthier, Prevent Disease and Add Years to Your Life”  – „Dieta fleksitariańska: przeważnie wegetariański sposób, aby stracić na wadze, być zdrowszym, uchronić się przed chorobami i przedłużyć życie” zrobiły rewolucję. Blatner umieściła w swojej książce nie tylko ogólne zasady, ale także propozycje planów dietetycznych i zamienników produktów zwierzęcych na roślinne. Podkreśliła także, że w diecie tej nie ma rygorystycznych zasad, a bardziej chodzi o stopniową zmianę sposobu odżywiania, która jest korzystna dla naszego zdrowia. Wraz z redukcją ilości spożywanych produktów zwierzęcych, zmniejsza się m.in. podaż nasyconych kwasów tłuszczowych.

Podstawowa zasada fleksitarianizmu

Fleksitarianie kierują się prostą zasadą – „więcej warzyw, mniej mięsa”. Nie jest to sztywna zasada, która wyznacza konkretne ilości. Raczej chodzi o indywidualne decyzje zgodne z tym, co jest nam bliskie. Każdy powinien decydować o sobie sam, uwzględniając swoje preferencje i styl życia. Nie ma tutaj przymusu spożywania posiłków w domu czy brak alkoholu w dieciu. Celem jest ograniczenie dań z mięsem (np. główne posiłki z mięsem 1-2 razy w tygodniu), ale nie ma tutaj ściśle określonej liczby dań. Każda zmiana jest dobra.

Kto się odnajdzie na fleksitarianizmie?

Fleksitarianizm będzie dobrym wyjściem dla osób, które chciałyby ograniczyć mięso, odżywiać się prawidłowo, ale nie decydować się jeszcze na całkowitą eliminację mięsa. Dieta sprzyja zachowaniu zdrowia, jest wskazana dla osób z problemami z układem krążenia, a jednocześnie nie jest niedoborowa w żadne składnik odżywczy. Regularne spożywanie produktów nieprzetworzonych, sezonowych i lokalnych sprzyja lepszemu stanu zdrowia. Poprawiają się także wyniki badań krwi, zmniejsza ryzyko cukrzycy i nowotworów. Co więcej jest to trochę taki złoty środek dla tych nie do końca zdecydowanych – „mieć ciastko i zjeść ciastko” – na tej diecie jest to możliwe.

Jak wybierać produkty zwierzęce wg fleksitarianizmu?
Ponieważ dieta ma na celu ograniczenie mięsa i nie jest zbyt kosztowna, autorka kładzie nacisk na jakość wybieranych produktów zwierzęcych. Kluczowe jest spożywanie żywności o najwyższej jakości, bez niepożądanych substancji, hodowanej w naturalnych warunkach albo zbliżonych do takich. Według Blatner przy kupowaniu mięsa 1-2 razy w tygodniu mamy możliwość zainwestowania w lepsze produkty bez obciążeń finansowych. Dodatkowo mamy też wpływ na stan środowiska, dzięki ograniczeniu produkcji, która bywa dużym obciążeniem dla natury.
Jak stopniowo przejść na fleksitarianizm?
  1. Zacząć od ograniczenia porcji mięsa na talerzu, z dnia na dzień coraz mniejsze porcje, które będą uzupełnianie białkiem roślinnym (soja, fasola, cieciorka itp.).
  2. Zamienić kilka obiadów w tygodniu na obiady roślinne.
  3. Powoli zamieniać kolejne posiłki na wegetariańskie, zostawiając sobie kilka dań z mięsem/rybą.
  4. Dojść do momentu, w którym więcej niż połowa posiłków jest wegetariańska, nie zapominając o urozmaiceniu diety.
  5. Po 3 tygodniach spróbować przez 5 dni w tygodniu wybierać obiady tylko wegetariańskie.
  6. Urozmaicać jadłospis, szukać nowych przepisów i stawiać na jakość wybieranych produktów.

 

I jak Wam się podoba taki styl odżywiania? 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.