Krótka historia jednego wzdęcia, czyli o laktozie słów kilka

Gdy byłam niemowlakiem, lekarze zdiagnozowali u mnie nietolerancję laktozy. Generalnie oprócz tego, że jadłam pizzę bez sera, hamburgera zamiast cheeseburgera i sorbety zamiast lodów mlecznych, za wiele w moim życiu to nie zmieniało. Pewnie inaczej to wyglądało z punktu widzenia moich rodziców, bo nie było takiej różnorodności produktów jak teraz, ale jakoś szło.

Pamiętam też dzień, w którym wyszłam od Pani doktor z szumiącym mi jeszcze w uszach „od dziś możesz jeść lody”. Miałam chyba koło 5 lat, na pewno nie chodziłam jeszcze do szkoły, i byłam to dla mnie bardzo dobra wiadomość. Zaczęłam jeść lody, sery, piłam mleko i spokojnie sobie żyłam. W zasadzie nigdy nie przykuwałam uwagi do swoich dolegliwości, traktowałam je na zasadzie, że to coś oczywistego i nie rozbierałam na czynniki pierwsze. Ciężko mi więc powiedzieć od kiedy zaczęłam się sobie mocniej przyglądać, ale myślę, że działo się to stopniowo, wraz z rozwojem mojej wiedzy i pojawieniem się wzdęcia.

Czym są wzdęcia?

Żeby dokładniej wyjaśnić o co chodzi, przywołam jeszcze definicję wzdęć. Wzdęcia to nagromadzenie gazów w jelitach. Mogą one wynikać z tak prozaicznych czynników jak jedzenie w pośpiechu i łykanie powietrza, mogą wynikać z niewłaściwej diety (np. nadmiar białka w diecie, duży udział produktów wzdęciogennych, zbyt obfite posiłki itd.), mogą też dotyczyć poważnych schorzeń (nietolerancja laktozy, nietolerancja glutenu, zespół jelita wrażliwego itd.). Dzisiaj jednak chciałabym się skupić na wzdęciach wynikających z braku enzymu trawiącego laktozę, czyli laktazy.

Nietolerancja laktozy

O nietolerancji laktozy pisałam już tutaj.  To co warto podsumować z tego posta, to to nietolerancja laktozy nietolerancji laktozy nie jest sobie równa. Mogą być osoby, które będą miały objawy po wypiciu łyka mleka, a znajdą się i takie, którym zaszkodzi dopiero cała szklanka. Niestrawiony cukier mleczny będzie zalegać w jelicie grubym, a w efekcie u osoby z nietolerancją wystąpić mogą m.in. takie objawy jak:

  • ból brzucha,
  • wzdęcia,
  • nadmierne gazy,
  • biegunka.
Domowy sposób na sprawdzenie występowania nietolerancji laktozy

Prostym sposobem na sprawdzenie, czy to mleko jest przyczyną naszej nietolerancji, jest eliminacja jego spożycia na 2 tygodnie i następnie przeprowadzenie testu – prowokacji. Dokładniej mówiąc wypicie np. pół szklanki mleka. Jeśli do 2 godzin wystąpią objawy, to znak, że z dużym prawdopodobieństwem macie nietolerancję laktozy. Warto to jednak sprawdzić u lekarza, który odpowiednio Was pokieruje. Można również wykonać na testy na nietolerancje pokarmowe, ale i tak dobrze jest skonsultować się ze specjalistą. Ważnym krokiem w przypadku nietolerancji laktozy jest jednak ograniczenie produktów mlecznych i nie wywoływanie kolejnych prowokacji na własną rękę.

Moja historia ciąg dalszy

Powróćmy jednak do mojej historii. Jakiś rok temu zaczęłam brać leki, w których składzie znalazła się laktoza. Wiedziałam o tym, ale nie robiło mi to większej różnicy. W końcu regularnie spożywałam od wielu lat produkty mleczne i nic mi nie było. Intuicyjnie chyba wiedziałam, że coś jest nie tak, bo stopniowo, nawet nie wiem kiedy, przeszłam na „mleko bez laktozy„. Po prostu się nie zastanawiałam długo nad tym krokiem. Widziałam, że na mleko reaguje trochę gorzej niż wcześniej, a że jestem miłośniczką kawy, wolałam wybierać mleko z mniejszą ilością laktozy. To trochę gorzej oznaczało delikatne wzdęcia raz na jakiś czas, ale nigdy nie byłam przekonana z czego dokładnie wynikała. Można powiedzieć, że dmuchałam na zimne.

Po pewnym czasie, raz na kilka tygodni, łapały mnie silne wzdęcia. Czyli takie utrzymujące się przynajmniej kilka-kilkanaście godzin, czasem 2-3 dni. Brałam to jednak za oznakę stresu, bo za dużo się wszystkim przejmowałam. Miałam chyba ze dwa epizody wzdęć męczących mnie kilka dni pod rząd, ale też nie rozgrzebywałam tego tematu. Kiedyś jak byłam z tym u lekarza dostałam po prostu leki na wzdęcia i dietę lekkostrawną. Tak też robiłam. Dwa tygodnie temu znów zaczęły mnie męczyć różne dolegliwości związane z brzuchem, ale tym razem były jeszcze bardziej uciążliwe.

Punkt kulminacyjny

W pewnym momencie miałam wrażenie, że mam brzuch jak balon, do tego coś mnie kłuło i czekałam tylko, żeby ktoś go przekłuł i mnie uratował. Aż postanowiłam, że odstawię wszystko co ma laktozę, a przede wszystkim moje leki i mleko. I jak się pewnie domyślacie, ustąpiło. Nie minęło całkowicie od razu, bo jednak jelita swoje się namęczyły, ale z dnia na dzień dokuczało mi coraz mniej. Jeszcze mam wrażliwy organizm, ale jest dużo lepiej.

Możecie się zastanawiać jak to jest, że jedna mała tabletka mogła tyle nie zmienić. Osobiście uważam, że to nie jedna tabletka, a raczej połączenie wszystkich czynników (dużej ilości mleka na co dzień, produktów mlecznych, leków i stresu). Mimo wszystko stopniowo osłabiałam swoje jelita, zanikał mi enzym trawiący laktozę, a wzdęcia przybierały na sile. Zastosowałam prowokację i wzdęcia wróciły w ciągu godziny, dlatego mam już pewność.

Wnioski z mojej historii

Po pierwsze, jeśli Wasz organizm nie działa tak jak powinien, to nie lekceważcie tego. Ja wiem, że w dzisiejszym świecie jesteśmy zabiegani i niefajnie sobie wyszukiwać dolegliwości, ale najczęściej za nimi coś stoi. Ja długo nie zastanawiałam się nad swoimi objawami, przyjęłam je za coś co po prostu czasami mi towarzyszy. Dopiero w ramach rozwijania swojej wiedzy i uciążliwości objawów, zrozumiałam, że to nie jest normalne i czas znaleźć przyczynę.

Po drugie, czasami coś co wydaje się nieznaczące, jak mała tabletka, może być znaczące. Większość leków ma swoje odpowiedniki i można je zamienić na takie, które nie powodują objawów. Jeśli jednak nie macie wyjścia, to pewnie wtedy trzeba się zdecydować co jest priorytet i leki zostawić, a stosować odpowiednią dietę.

Po trzecie, każdy przypadek jest inny. Moja historia to tylko przykład. U Was objawy mogą być inne, inny może być przebieg leczenia, to co u mnie działa, nie musi działać u Was, dlatego zawsze warto być pod opieką specjalisty. W zasadzie opisanie tego jest na swój sposób krępujące, ale chciałam Wam pokazać, że specjaliści też mają różne dolegliwości, a dzięki temu mogą lepiej z Wami pracować. W końcu nic tak nie motywuje do poszerzania wiedzy, jak męczące objawy mające wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie.

Po czwarte, nie leczcie się z internetu (mam tu na myśli różne fora). Zawsze bazujcie na specjalistycznej wiedzy z literatury i od fachowców. Bo to, że komuś coś pomogło, nie znaczy, że u Was też pomoże. Poza tym czasami na wszystko trzeba spojrzeć holistycznie i obiektywnie, a nikt na forum nie poświęci nam tyle czasu, ile powinien lekarz w gabinecie.

Po piąte, nie szukajcie na siłę u siebie objawów. Nietolerancja laktozy to popularny temat, tak samo jak nietolerancja glutenu, natomiast jeśli nie macie ŻADNYCH objawów, to nie wykluczajcie od razu całego nabiału. Chyba, że robicie to, bo przechodzicie na dietę wegańską. Wtedy należy tylko pamiętać o odpowiedniej suplementacji składników, których z dietą nie dostarczycie. Jeśli macie jednak możliwość i ochotę spożywać nabiał, to to róbcie.

No dobra, na dziś wystarczy!

Jeśli chcecie zapytać bardziej szczegółowo o nietolerancję laktozy, to piszcie śmiało, chętnie odpowiem na Wasze pytania 🙂

P.S. Aktualnie ograniczyłam laktozę ze swojego jadłospisu i czekam na regenerację jelit, w między czasie testuję różne mleka roślinne 😀

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.