Praktyczne podejście do odchudzania – wskazówki dla początkujących, cz.2: Dlaczego nie chudnę?

W poprzednim poście z tej serii mogliście sprawdzić od czego zacząć przygotowania do odchudzania, jak ustalić zapotrzebowania energetyczne oraz zdecydować o ile obniżyć kaloryczność Waszej diety. Czas na kolejne wskazówki!

Wiecie już, że żeby schudnąć trzeba obniżyć podaż kalorii, ale co w momencie, gdy obniżyliście, działacie i dalej nic? Wydarzyć się mogły następujące rzeczy:

Za mały deficyt kalorii

Możliwe, że nie do końca oszacowaliście właściwą podaż energii. Warto przyjrzeć się bardziej krytycznie swojemu trybowi życia i uwzględnić mniejszą aktywność fizyczną przy wyliczaniu CPM (całkowitej przemiany materii). Następnie zmodyfikować obliczone zapotrzebowanie energetyczne.

Za mała aktywność fizyczna

Ustaliliście Wasze CPM, zrobiliście redukcję kalorii, ale wynik wyszedł Wam w granicach PPM (podstawowej przemiany materii), a jak wiecie nie schodzimy na własną rękę poniżej PPM! Zatem to co Wam pozostaje, to dołączenie dodatkowej aktywności fizycznej do Waszego planu odchudzania. Wystarczą małe zmiany, np. spacer do sklepu zamiast jazda samochodem, schody zamiast windy, dłuższy spacer z psem itp.

Niedoszacowanie porcji

Dobrze obliczyliście podaż energii na redukcji, ale macie problem z porcjami. Polecam Wam serwis ileważy, w którym łatwo sprawdzicie ile tak naprawdę kalorii ma Wasza porcja. Bardzo często zaniżamy kaloryczność tego, co jemy, dlatego zwłaszcza na początku warto skorzystać z takich podpowiedzi, żeby mieć pewność, że nie zjadacie więcej niż myślicie i nie utrudnia to Waszego odchudzania.

Podjadanie

Podjadanie to jeden z częstych problemów na diecie. Bardzo często myślimy, że parę orzeszków zjedzonych w przelocie nam nie zaszkodzi. Do tego wypita kawa z mlekiem, jakiś soczek i kupny batonik musli przekąszony w pośpiechu. Choć wydaje się, że to zdrowe przekąski, to mają swoje kalorie i niewliczone do naszego bilansu mogą sprawić nam spore zaskoczenie, gdy znów staniemy na wadze.

„Zdrowe” zamienniki

Punkt trochę związany z poprzednim. Wiele osób uważa, że zamiana tabliczki mlecznej czekolady na paczkę orzechów jest dobrym rozwiązaniem. Z punktu widzenia jakości diety – jak najbardziej. Orzechy będą dużo lepszym wyborem. Natomiast z punktu widzenia kaloryczności mamy tutaj znak równości, a zatem musimy uważać na porcję nawet „zdrowych” zamienników i wliczać je do jadłospisu.

Stres

O stresie wszędzie pełno, ale może być ważnym powodem, dla którego nie chudnięcie. Z jednej strony wiele z nas w stresie musi coś pochrupać, więc zjadamy więc. Czasami nawet tego nie rejestrujemy, bo jemy odruchowo. Co możemy wtedy zrobić? Podstawić sobie np. pokrojone warzywa, które będą chrupały i dadzą naszej głowie odpowiednie rozluźnienie bez wyrzutów sumienia, a do tego pozbyć się wszystkich zapasów „niezdrowej” żywności.

Druga strona medalu to osoby, które pod wpływem stresu nie jedzą. Nie wiem czy wiecie, ale dla organizmu głodówka jest sygnałem do rozpoczęcia magazynowania zapasów. Jeśli nie jecie regularnie i robicie swojemu organizmowi co jakiś czas dłuższe przerwy w jedzeniu, to w końcu się buntuje i nie zgadza na redukcję tkanki tłuszczowej. W końcu to jego zapasy na te trudne chwile.

Trzeci aspekt to kortyzol, który pod wpływem stresu rośnie i również wpływa na tkankę tłuszczową. Utrudnia jej redukcję i zniechęca nas do pracy nad sobą. Gdy tylko odpuszczamy nasze prawidłowego odżywianie, tyjemy z towarzystwem efektu jo-jo na horyzoncie. Swoją drogą świetną metodą na zniwelowanie stresu i obniżenie poziomu kortyzolu jest… aktywność fizyczna!

Choroby

W poprzednim poście zaznaczałam, że ważne jest to, byście byli zdrowi. Jeśli jednak nie robiliście badań, a robicie wszystko tak jak opisałam, włącznie z aktywnością fizyczną, to czas się zbadać! Możliwe, że występuje u Was jakaś choroba, o której nie wiedzieliście i warto to jak najszybciej sprawdzić. Takim przykładem może być insulinooporność, niedoczynność tarczycy czy PCOS. Wtedy żywienie powinno wyglądać zupełnie inaczej i przyda Wam się porada specjalisty. Zapraszam Was też do kontaktu ze mną, chętnie przeprowadzę Was przez odpowiedni plan żywienia.

To tylko kilka powodów, oczywiście Was może dotyczyć zupełnie inny. Jeśli wciąż nie możecie znaleźć przyczyny, udajcie się do specjalisty, który Wam w tym pomoże!

A jeśli szukacie inspiracji na różne dania, zapraszam Was do zapisania się na mój newsletter, gdzie czeka na Was e-book z 10 przepisami dla zabieganych!

Bądź na bieżąco!

Zapisz się na mój newsletter, aby otrzymać darmowy e-book "10 przepisów dla zabieganych" i razem ze mną podążaj drogą zdrowego odżywiania!

Już za moment!

Jesteś super! Cieszę się, że do mnie dołączasz! Razem możemy więcej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.